sobota, września 23, 2017

Czerwona jarzębina

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki, którą to przeczytałam jakiś czas temu. Wylicytowałam ją na spotkaniu o którym możecie przeczytać więcej TUTAJ.
Do dzisiejszej lektury nie muszę Was zachęcać. Książka już zdążyła zjednać sobie wielu czytelników. O czym jest? Czym tak fascynuje? 
Zapraszam do lektury postu.




"Czerwień jarzębin" to druga część z trylogii napisanej przez Kasię Michalak. Autorka cieszy się sporą popularnością. Jej książki wciągają na tyle, że czyta się je bez możliwości oderwania się i powstrzymania przed przeczytaniem kolejnej strony.
Już dawno nie miałam takiej książki. :)
"Czerwień jarzębin" to kontynuacja "Leśnej polany". Żałuję ale tej jeszcze nie zdążyłam przeczytać.

Leśną Polanę spowił mrok. Kiedy już wszystko wskazywało na to, że szczęście odnalazło do niej drogę, Gabriela nagle znika. Zło, które krzywdziło, wciąż nie jest syte bólu. 
Czy przyjaciele Gabrieli - i ten, który nie przestał jej kochać - zapobiegną nieszczęściu?
Majka i Julia są gotowe na wszystko, by ocalić przyjaciółkę. Jednak los sprzysiągł się przeciwko nim. Niespodziewane wydarzenia zmuszają do trudnych wyborów i jeszcze trudniejszych decyzji. A kiedy w grę wejdą uczucia - oraz przystojni bliźniacy Marcin i Patryk - można spodziewać się wszystkiego.

3 przyjaciółki i 3 braci. Przyjaciele od zawsze. I on. Zło, które czyha na nich i chce ich nadal krzywdzić. Po tylu latach cierpień nie chce odpuścić. Dlaczego? Kim on jest i co takiego zawinili mu młodzi ludzie, że tak ich traktuje? Ten, który wydawać by się mogło powinien świecić przykładem, darzyć dozgonną miłością nienawidzi ich. Wykorzystuje każdy możliwy moment aby ich krzywdzić i zastraszać.






Gdy nagle ginie Gabriela na jej przyjaciół pada strach. To on. Po raz kolejny chce ją skrzywdzić. Grozi jej niebezpieczeństwo a oni, jedyni jej bliscy, postanawiają ją za wszelką cenę ratować. 
Niestety po wielu latach cierpień los nie chce im dać szansy na normalne życie i nadal rzuca im kłody pod nogi. Gdy tylko pojawia się światełko w tunelu nagle wydarza się coś co je gasi. Tak po prostu. 
Ojciec Gabrysi trafia do szpitala. Jego ostatnim życzeniem jest zobaczyć córkę. Żywą. Ale nikt nie ma z nią kontaktu. Nie odbiera telefonu a wszelkie próby odnalezienia jej sprawiają, że przyjaciele zaczynają powątpiewać. Ale nie poddają się.
Dochodzi między nimi do różnych sytuacji. Czasami dziwnych. Ale nie to ma znaczenie. Najważniejsze aby uchronić Gabrysię. Aby ją odnaleźć, być może odbić z rąk złego.
Antoni z każdym dniem czuje się coraz gorzej. To za dużo dla niego. Po tym wszystkim co przeszedł. Zły nawet jemu nie odpuścił.
Wydawać by się mogło, że nie mają żadnych szans ale...
Nagle coś zaczyna się zmieniać. Znowu pojawia się to światełko. Iskrzy z każdą sekundą coraz mocniej i mocniej i nagle...
Gaśnie... Ale tym razem nie światełko. Ktoś umiera. Ktoś kogo śmierci czytelnik nigdy by się nie spodziewał. 
Śmierć zebrała żniwa. Zabrała ze sobą trzy osoby. To dzięki nim przyjaciele mają szansę na inne życie. Ale czy aby na pewno lepsze?

Akcja toczy się wartko. Wszystko się zmienia jak w kalejdoskopie i w zasadzie nie jesteśmy w stanie przewidzieć czym poczęstuje nas Kasia na kolejnej stronie swej powieści.

Reasumując. Książka budzi różne odczucia. Negatywne i pozytywne. Jest tą z pozycji do przeczytania, którą zabiera się na wakacje. Ot tak lekka, nie wymagająca zbytniego wysiłku umysłowego. Szybko się czyta, czasem mocniej zabije serce, od czasu do czasu pojawi się na twarzy uśmiech lub też w oku zakręci się łezka.
Nie podobały mi się niektóre zachowania bohaterów. Takie jakieś dziecinne. Ale z drugiej strony  - nie chcę oceniać i krytykować autorki bo to co mi się nie podoba może komuś innemu przypaść do gustu.
Czy sięgnę po wcześniejszy i późniejszy tom z tej serii? Jeśli mi się książki napatoczą to tak. 
Lubię od czasu do czasu poczytać coś lekkiego.
Czy Was zachęcam do przeczytania? Oczywiście! Warto czytać bo to nas uczy i rozwija. Nawet jeśli nie każda z przeczytanych książek jest z tych górnolotnych to jednak sama chęć rozwijania swoich potrzeb czytelniczych, wyrabianie tego nawyku. :D
A co Ty teraz czytasz?
Co polecisz do przeczytania? 


10 komentarzy:

  1. Oj szkoda ze nie wpada w moje gusta ale pprzyznam ze post fajnie napisany przyjemnie sie czytalo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi bardzo ciekawie. I momentami bardzo zagadkowo. Ja także lubię czasem przeczytać coś, przy czym można odpocząć więc jeśli tylko wpadnie mi w ręce to na pewno przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  3. Od czasu do czasu pozwalam sobie na fajne książki literatury kobiecej, muszę się zainteresować tą pozycją. A ja polecam ci Słodkie życie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Akurat choruje, wiec moze zamowie ksiazke, nie ma nic lepszego niz lektura na zapomnienie o chorym gardle i kichaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam wiele złego o książkach tej autorki i trudno mi się przekonać, by po nie sięgnąć. Być może jednak spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wciągająca recenzja, nie czytałam jeszcze książek tej autorki, więc ciesze się, że tutaj trafiłam;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam o tej autorce, ale jeszcze nie czytałam żadnej jej książki. U mnie teraz na tapecie wznowienie książki Edwarda "Dudka" Dziewońskiego - "W życiu jak w teatrze". Cudo! Bardzo polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jesień to idealna pora na czytanie, ja preferuje kryminały, ostatnio te od Jo Nesbo, bardzo polecam. Ciekawa recenzja :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lekka lektura też musi być - nie będziemy całe zycie czytać tego, co poważne. Przyjemności też są wskazane. A samej książki jeszcze nie czytałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Katarzyna Michalak zawitała w mojej kolekcji książek już kilka lat temu. Bardzo mi się spodobała ponieważ w tedy miałam wielką ochotę na romanse wszelkiego rodzaju, a jako pierwsza wpadła mi w ręce "Mistrz". Bardzo podniecająca i wciągająca książka. Należę do grupy "Nie jestem statystycznym Polakiem, lubię czytać książki" i wiem, że ta autorka nie jest tak zbytnio szanowana i lubiana. Ja jednakże lubię ją poczytać dla relaksu, dla oderwania się od rzeczywistości w dobrym smaku. Nie jest to górnolotna literatura i wielkie dzieło, ale Kaśka ma miły i sympatyczny styl który sobie cenię. Jarzębiny jeszcze nie miałam okazji przeczytać. :-) Miła recenzja, fajnie napisana. Pozdrawiam i obserwuję.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za zatrzymanie się na moim blogu i przeczytanie posta.
Będę wdzięczna za pozostawiony przez Ciebie komentarz.
Jeśli masz jakieś sugestie z chęcią je poznam.

Drukuj

Copyright © 2016 Malowana słońcem , Blogger